Komentarze (25)

  • KaczkaDziwaczna +14  

    Może ja wkleję kawałek jak ktoś nie doczytał ;)

    Wyniki badań finansowanych ze środków publicznych powinny być dostępne publicznie bez ograniczeń. Na całym świecie instytucje finansujące badania wprowadzają w ostatnich latach tzw. mandat otwarty – wymóg, aby publikacje prezentujące wyniki tych badań były bezpłatnie dostępne w sieci Internet.

    Mała ściąga:

    Definicję środków publicznych możemy znaleźć w ustawie finansach publicznych. Zgodnie z tą ustawą środkami publicznymi są przede wszystkim:

    - środki pochodzące ze źródeł zagranicznych, niepodlegające zwrotowi, w tym pochodzące z funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności UE, np. środki EFS, przychody budżetu państwa i budżetów jednostek samorządu terytorialnego;
    - przychody jednostek zaliczanych do sektora finansów publicznych uzyskiwane w związku z prowadzoną przez nie działalnością (zwłaszcza z tytułu należności za świadczone przez nie usługi publiczne, np. szpitalne, kulturalne, edukacyjne) oraz pochodzące z innych źródeł.

    Dalsza część ściągi zapraszam na Wikipedię

    Dochody budżetu państwa

    Może jeszcze wkleję link do wykopu, który niedawno był na głównej
    http://www.wykop.pl/link/1041879/vagla-prosi-o-pomoc-rzad-myslal-2-miesiace-na-konsultacje-dal-ludziom-3-dni/

    pokaż komentarz
    KaczkaDziwaczna
  • TheUlisses +7  

    Niedawno zainicjowano bojkot wydawnictwa Elsevier (inne wydawnictwa nie są wcale lepsze) "Scientific Community to Elsevier: Drop Dead" http://gowers.wordpress.com/2012/01/21/elsevier-my-part-in-its-downfall/
    Zwracam uwagę, że właściwie powszechne jest, że autorzy nie dostają za artykuły kasy jak i recenzenci , za to wydawcy biorą gotowy produkt i narzucają takie ceny na odbiorców w postaci bibliotek, subskrypcji uniwersytetów, że ma się wrażenie, że drukuje się artykuły na złotych stronach. Powoduje to znaczne zamknięcie i ograniczenie rozwoju wiedzy w imię niszczycielskiej pazerności świń, które nie mają nic wspólnego z nauką! http://thecostofknowledge.com/

    W tym kontekście warto pochylic się też nad dzisiejszym zamknięciem serwisu library.nu/gigapedia.info: http://amanfrommoab.wordpress.com/2012/02/15/library-nu-assassination-details-revealed-15-02-2012/

    pokaż komentarz
    TheUlisses
  • scyth +1  

    @TheUlisses: Jeszcze w poniedziałek korzystałem z library.nu - jeden z najlepszych serwisów w sieci :(

    pokaż komentarz
    scyth
  • trashcat 0  

    @TheUlisses: "Publish or perish". Na bojkot Elseviera mogą sobie pozwolić tylko naukowcy z wyrobioną renomą. To się niestety nie uda.

    pokaż komentarz
    trashcat
  • Reklamy Google

  • cookie_ +3  

    Sam pomysł jest szczytny ale (przykłady na podstawie matematyki):
    1. Prace są bardzo specjalistyczne i zajmuje się tym najczęściej jakaś wąska grupa osób, która wydaje w jednym, może kilku czasopismach i jak ktoś chce zaistnieć w tej grupie to najłatwiej jest publikować właśnie tam,
    2. Ta grupa osób najczęściej nie jest z jednego kraju, więc pomysł publikacji u nas wydaje się kiepski,
    3. Głównym celem pisania pracy jest dotarcie do możliwie szerokiego grona, niestety najpopularniejsze czasopisma (np. Science, Nature) są płatne,
    4. Nie ma aktualnie prestiżowego jak również nazwijmy to "umiarkowanie prestiżowego" czasopisma o darmowym dostępie,
    5. Aktualnie MNiSW w swej nieskończonej mądrości wymyśliło, że np. przy habilitacjach będzie lepiej oceniać czasopisma z listy kalifornijskiej (w większości płatne),
    6. Nie ma aktualnie dobrze recenzowanego darmowego czasopisma do którego można wysłać (na liście jest kilka polskich, ale - o ile mi wiadomo - wszystkie płatne),
    7. w Polsce czasopisma kuleją, są te wydawane przez IMPAN, ale tam są prace ze wszystkich dziedzin wymieszane,
    8. można wprowadzić przymus publikacji (pod groźbą utraty grantu) za darmo - ale wtedy eliminujemy większość prestiżowych czasopism,
    9. Jeśli uznamy że część prac z grantu trzeba publikować w darmowych a reszta wedle uznania to skończy się tak, że do tych darmowych będzie się pisało cokolwiek z bibliografią do właściwej noty (przynajmniej ja bym tak robił),
    10. Jest w końcu arXiv, ale prace nie są tam recenzowane i jest to bardziej baza robocza, niż ostatecznych wersji,
    11. Do akcji publikuje tylko w darmowych czasopismach, lub umieszczam tylko na homepage-u może dołączyć wąskie grono najlepszych osób na świecie, które i tak są uznane i wiedzą, że dotrą z wiedzą do czytelników, a reszta drobnych badaczy-ciułaczy pisze tam gdzie będą mogli zaistnieć,
    12. Co z tym robić zastanawiają się same osoby, które wydają w płatnych czasopismach (nie mają z tego ani grosza), ale nie za bardzo mają pomysł,
    Konkluzja:
    Jak ktoś każe wybierać czy publikować w płatnych czasopismach, czy dostać grant to nie będzie to rozwiązanie problemu, a kolejny problem dla niczemu nie winnych naukowców.
    PS Jest już późno, może w 1 czy 2 miejscach pisze nieściśle, ale chciałem naświetlić sprawę, jeśli tak jest to proszę mnie poprawić

    pokaż komentarz
    cookie_
  • KaczkaDziwaczna 0  

    aby publikacje prezentujące wyniki tych badań były bezpłatnie dostępne w sieci Internet.

    @cookie_: Ty tutaj o czasopismach itd a a oni tam o Internecie, popraw mnie jak się myle

    pokaż komentarz
    KaczkaDziwaczna
  • cookie_ 0  

    @KaczkaDziwaczna: Najczęściej ciekawe wyniki badań są podstawą publikacji, które są wysyłane do czasopism - aktualnie czasopisma są w internecie, a wersje papierowe są czysto sentymentalne (jest w internecie, tylko trzeba płacić.). Problemem nie jest słowo "Internet" (bo to już jest) tylko "bezpłatnie". Bojkot wydawnictwa Elsevier o którym pisze @TheUlisses też odbywa się w internecie.

    pokaż komentarz
    cookie_
  • cookie_ 0  

    Nie mam już możliwości edycji więc dopisze tutaj:
    W mojej ocenie wyniki badań dzielą się na 3 grupy:
    1. do kosza na śmieci - nic nie wyszło,
    2. do szuflady (jakaś wersja na twardym dysku) - może coś będzie ale nie mam jeszcze pojęcia co,
    3. do publikacji - coś wyszło, chce się tym pochwalić i to publikuje.
    W tym sensie to utożsamiam.
    PS. Najczęściej taka kolejność to jednocześnie kolejność od najliczniejszej.

    pokaż komentarz
    cookie_
  • Botak +3  

    @cookie_:
    ad 1. To, że nic nie wyszło nie oznacza, że badanie nadaje się do kosza - nic to też wynik. Kwestia metodologii. Do kosza nadają się badania po prostu spartaczone metodologicznie, czyli niewiarygodne ;)

    Do Twojego pierwszego wpisu:
    ad. 5. Ma to pewną podstawę - na liście FILADELFIJSKIEJ znajdują się czasopisma, które udowodniły, że nie publikują chłamu, tylko dobrze przeprowadzone badania. W Polsce niestety pokutuje zasada, że nie ważne gdzie, ważne że publikujesz (to co, że czasopismo w nakładzie 50 egzemplarzy, które są chomikowane w bibliotece lokalnej uczelni), a rezultatem tego są ludzie z tytułem doktora habilitowanego z impact factorem rzędu 5! Litości, czy to mają być naukowcy?!
    ad. 8. Grant dostaje się nie na własne wydatki, a na wydatki związane z badaniem - w tym jego publikację. Nie widzę powodu, dla którego takie wymaganie nie mogłoby zostać wprowadzone.

    Osobiście uważam, że nawet badania, w których nie wyjdzie nic ciekawego, a które były finansowane ze środków publicznych powinny być udostępniane. Skończyłoby się kombinatorstwo z wyłudzaniem grantów i przepuszczaniem ich bokiem na prywatne laptopy, wyjazdy itd (mówię z doświadczenia). A jeśli ktoś załatwi sobie prywatne finansowanie - jego sprawa co stanie się z badaniem.

    pokaż komentarz
    Botak
  • cookie_ +1  

    @Botak:
    ad1. To wynika w dużej części z tego, że opieram swoją wypowiedź o rynek matematyki, gdzie można po prostu po kilku tygodniach albo i dłużej stwierdzić, że nie ma tam żadnego jakościowo istotnego wyniku, jest seria mało ważnych stwierdzeń, ale brak przysłowiowej wisienki na torcie powoduje, że to się nadaje może najwyżej na arXiv, chociaż nie wiem po co co ktoś miałby miałbym się przedzierać przez takie noty, skoro i tak jest tyle "ukończonych", że wystarczy, aby rozpoznać temat, a te stwierdzenia nic mu nie dadzą, bo nie wie nawet czemu miałby służyć.

    ad 5. oczywiście Filadelfijskiej, przepraszam, nie napisałem, że nie widzę ku temu podstaw, widzę jedynie sprzeczność potencjalnego wymagania z wymogiem bezpłatnego dostępu,

    ad 8. to znowu podobnie jak ad.1. Jakie ja mam potrzeby do badań? Karki, książki? Aktualnie mając świadomość tego granty są (o ile wiem) traktowane dość luźno np. wyjazdy na konferencje, zapraszanie gości do siebie, jakiś sprzęt komputerowy itp. Potem coś musi powstać to się napisze i opublikuje gdzie każą Niemniej oddzielić tego co jest z grantu a co nie właściwie się nie da. Więc , istotne wyniki można umieścić tam, gdzie dotrą do czytelnika.

    pokaż komentarz
    cookie_
  • ws60 +2  

    CZEMU POLSKIE BADANIA MAJĄ BYĆ JAWNE A NIE ZAGRANICZNE ?

    pokaż komentarz
    ws60
  • plushy +4  

    @ws60: Boisz się że ktoś z zagranicy ukradnie nasze pomysły? Naukowcy i tak mają do tego dostęp. A na zagraniczne badania przecież wpływu nie mamy.

    pokaż komentarz
    plushy
  • przykuta +1  

    @ws60: Żeby nas cytowano i żebyśmy dzięki temu mieli kasę i sławę?

    pokaż komentarz
    przykuta
  • caly_marcin +2  

    temat ważny ale wytrzymałem 3:20 min, strasznie nudny wykładowca -.-

    pokaż komentarz
    caly_marcin
  • krotko +1  

    Gdyby za wynikami badan szly jakies korzysci materialne dla Polski to w niektorych wypadkach mozna by bylo je utajniac, patentowac itp. W przeciwnym wypadku powinny byc dostepne dla kazdego, a przynajmniej dla Polakow, w koncu to oni za to placa.

    Zacząłbym od obowiązujących Polskich Norm do których odwołują się czasem rozporządzenia. Normy te wprowadza PKN:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Polski_Komitet_Normalizacyjny utrzymywany częściowo z podatków.
    Takie normy kosztuja np 60-150zł.
    Krótko: chcesz znać treść prawa które powinieneś stosowac? Zapłać.

    O tu na przykład mnóstwo odwołań do PN w rozporządzeniu:
    http://www.transport.gov.pl/files/0/1793531/D2010239159701.pdf (w tabelkach). Za każdą tego typu normę trzeba płacić.
    Z reguly wystepuje tutaj slowo ,,powinno sie'', ,nalezy'', ale wydaje mi sie ze widzialem tez rozporzadzenia w ktorych byly wymagania dotyczace urzadzen i podane polskie normy.

    pokaż komentarz
    krotko
  • grzmot51 +22  

    @Precypitat: ale biblioteki uniwersyteckie są umiarkowanie dostępne dla ludzi z zewnątrz.

    pokaż komentarz
    grzmot51
  • wielki_c0mputator +8  

    @Precypitat: To zakładam (na potrzebę objaśnienia, bo chyba nie rozumiesz), że nie jesteś przeciętnym Kowalskim, uczysz się i potrzebujesz dostępu do fachowej wiedzy. Niestety jako osoba podejmująca naukę (np. studia) nie masz czasu na pracę i nie zasilasz "środków publicznych", ale z wiedzy fachowej korzystasz. To teraz ja: załóżmy - przeciętny Kowalski, który dyma od świtu do nocy i zasila "środki publiczne" dzięki, którym m.in. Ty możesz korzystać z fachowej wiedzy, co mnie osobiście bardzo cieszy - może zostaniesz wartościowym naukowcem, który wymyśli rzecz tak potrzebną ludzkości jak koło.
    Pytanie: kto ma większe prawo korzystać z fachowej wiedzy?
    PS.
    Tylko odpowiedz sobie nie tylko patrząc przez pryzmat finansowy - zauważ pewną zależność społeczną.
    Co mnie to interesuje, że to kosztuje - z jakiej racji mam płacić ponownie za coś za co już raz zapłaciłem?

    pokaż komentarz
    wielki_c0mputator
  • Precypitat -2  

    @wielki_c0mputator: System jest jaki jest, podatnicy płacą na mnie, bym mógł się uczyć, a ja staram się nie dawać dupy i uczę się jak mogę najpilniej. Takie są narzucone zasady, więc gramy wg zasad.

    Nie mówię, że rzeczony Kowalski ma mniejsze niż ja prawo do zaglądania do tych czasopism, niż ja. Ale raczej niewiele zrozumie, jeśli jest spoza środowiska. A jeśli zacznie w to wchodzić, to znajdzie też sposób na dostęp - znajdzie instytucję (lokalny uniwersytet), która ma taki abonament, albo, jeśli pracuje w firmie, to jego firma to wykupi. Nie można udostępnić tego wszystkim dla zasady, bo te pisma jakoś funkcjonują, zatrudniają ludzi, edytorów, recenzentów itp.- to się jakoś musi zwracać. Brak konieczności wykupywania abonamentu podetnie całkowicie im możliwości finansowania.

    Czyli w skrócie - gdyby to zrobić, przyniosłoby to straty gazetom, a niewiele byłoby pożytku dla zwykłych zjadaczy chleba.

    pokaż komentarz
    Precypitat
  • keeveek +1  

    @Precypitat: jeżeli coś jest finansowane choćby w części ze środków publicznych, to MUSI być dostępne dla ludzi za darmo. Skoro już raz za to zapłacili w podatkach, to dlaczego mają płacić jeszcze raz? Co innego badania prywatne.

    pokaż komentarz
    keeveek
  • przykuta 0  

    @Precypitat: Recenzent nie dostaje kasy z wydawnictwa, jeżeli artykuł jest puszczany np. w monografii (a tego się w nauce produkuje najwięcej), tylko ludzie, którzy tę monografię przygotowują (pracownicy naukowi), organizują też kasę ze środków uczelni, grantów itd. Jedyna praca w wydawnictwie to praca edytorska, za którą dostaje się pieniądze także z tego samego źródła. Te pieniądze nie biorą się ze sprzedaży już napisanych monografii, bo ich się nie sprzedaje. Co innego z podręcznikami dla studentów, czy pozycjami popularnonaukowymi. Ale to edukacja, a nie nauka. No i są oczywiście pisma z górnej półki, ale to wcale nie odbiega od przyjętego schematu. Produkcja naukowa nie wchodzi na rynek, poza aplikacjami - ale to już jest wykorzystanie nauki, a nie nauka czysta. Ludzie nauki nic nie zyskują, że ich prace są ograniczone papierem. To anachronizm.

    pokaż komentarz
    przykuta
  • Al_Ganonim 0  

    Przecież takie coś już istnieje. Zapraszam na http://arxiv.org/ Albo, z przykładu mojej dziedziny, http://adswww.harvard.edu/ Oprócz tego są darmowe, bardzo szeroko rozwinięte platformy, w których zarejestrowany użytkownik może zamieszczać swoje publikacje w PDFach za darmo, rozmawiać o nich, zbierać komentarze od osób wykorzystujących ich prace i tak dalej i tak dalej.
    Ja tam nie wiem, mnie nie brakuje otwartego dostępu. Jedynie, bardzo, bardzo rzadko, zdarzają się pojedyncze prace, które zostały zamknięte w płatnej bazie wydawcy. Ale to jest mniej niż promil przydatnych publikacji.

    pokaż komentarz
    Al_Ganonim
  • dzoker 0  

    To w końcu wolna wiedza czy własność intelektualna i patent na wiedzę?

    pokaż komentarz
    dzoker
  • trashcat 0  

    Mamy niestety do czynienia z kartelem czasopism z listy filadelfijskiej. To nie instytucje finansujące badania naukowe, ani nawet naukowcy mają prawa majątkowe do dokumentów publikowanych za te pieniądza, a wydawnictwa. Uniwersytety płacą grube miliony za dostęp do bibliotek artykułów tylko dla studentów i pracowników. Nie wyobrażam sobie kwoty, którą należałoby zapłacić za dostęp publiczny do tych zbiorów.

    A kartel dlatego, że nie ma alternatywy. Musisz publikować w czasopismach z wysokim indeksem cytowań, bo tak się teraz robi i koniec. Nie zrobisz doktoratu, nie dostaniesz posady, jeżeli nie masz publikacji w czasopismach z listy filadelfijskiej.

    pokaż komentarz
    trashcat

pokaż pozostałe komentarze (15)

Otomoto.pl